Polski ład, czy może inaczej PRL 2.0

Także tego, doczekałem się w końcu informacji o nowym Polskim Ładzie i przyznam szczerze, że czytając to wczoraj, zajadając się kebabem, straciłem wszelki apetyt, a z “banana na twarzy” pozostał jedynie grymas szczerego niezadowolenia. Postanowiłem więc dzisiaj napisać co myślę o znacznej części tego nowego ładu.
Zaczynając więc i idąc po kolei. 

Informacje o Nowym programie naszej miłościwie rządzącej nam władzy czerpałem głównie, ale nie tylko, z artykułu ze strony
https://biznes.radiozet.pl/News/Nowy-Polski-Lad.-Wszystkie-zmiany.-Co-zawiera-dokument.-Konferencja-15.05.2021

Po pierwsze, zmiany w kontekście nieruchomości, przy czym moim zdaniem jedna na plus i jedna na duży minus. A mianowicie, dofinansowania w kwestii kredytów na mieszkanie. Państwo jednym słowem, chce gwarantować maksymalnie 100 tysięcy złotych wkładu własnego. Co to tak naprawdę oznacza? Rozdawnictwo pieniędzy oraz potencjalnie wyższe ryzyko w przypadku kupna mieszkania. Dlaczego tak myślę? Ano ponieważ ten wkład własny ma jakiś cel, żeby człowiek chwilę pomyślał czy go stać na taką inwestycję oraz żeby osoba sprzedająca mieszkanie miała jakiekolwiek zabezpieczenie, w razie gdyby kupujący nie był w stanie spłacić kredytu. Dochodzi do tego problem kto za to zapłaci, bo można się łudzić, że Państwo zrobi to z własnych pieniędzy. Jedyny problem jest taki, że państwo nie ma swoich pieniędzy, tylko pieniądze podatnika. Przy czym w kwestii nieruchomości jest jedna dobra zmiana, czyli budowa domów jednorodzinnych bez formalności do 70 m^2. Przynajmniej tyle, aczkolwiek ja osobiście byłbym za większą liberalizacją, czemu tylko do 70m^2.

Przechodząc do ciekawszej kwestii, czyli jak na to wszystko co obiecuje rząd zdobyć pieniądze, a mianowicie, kwestia podatków. Rząd zamierza podnieść kwotę wolną od podatku do 30 tysięcy złotych oraz podniesienie progu podatkowego z 85 do 120 tysięcy złotych. Obie zmiany moim zdaniem na lepsze, chociaż podatek od dochodu w każdej formie wydaje mi się bez sensu, jak to powtarza pan Janusz Korwin-Mikke jest to podatek od dobrej pracy. Niestety robiąc jedną dobrą zmianę, rząd wprowadza na miejsce takowej kolejną złą, czyli brak możliwości odliczenia składki zdrowotnej od podatku, i nakaz płacenia przez jednoosobowe działalności gospodarcze tejże składki, przy czym składka ta ma rosnąć w zależności od dochodu. Dochodzi do tego  chęć zlikwidowania przez rząd umów tak zwanych “śmieciowych”. Co ciekawe w kontekście tego ile kto zyska w teorii na tych zmianach, pan Łukasz Kozłowski, Główny Ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich, wstawił na swoim twiterze takie oto obrazek:
Zdjęcie
https://twitter.com/LKKozlowski/status/1393651806933340163/photo/1
Powyżej link do oryginału.

Jak widać PiS swoimi działaniami prawdopodobnie zmniejszy opodatkowanie ludzi najmniej zamożnych i zwiększy dla osób zarabiających najwięcej. Podatki dla osób “średniozamożnych” podobno mają się nie zmienić, ze względu na jakąś ulgę, pytanie czy została wzięta pod uwagę kwestia składek zdrowotnych.

Kolejna sprawa to kwestia emerytów, czyli głównego elektoratu PiSu. Ma zostać wprowadzony zerowy PIT dla emerytów, oraz emerytury bez podatków do 2500 złotych. Pomysł jak dla mnie dobry, tylko znowu brzmi to bardziej jak realizacja celu politycznego, a nie próba poprawy warunków wszystkich Polaków.

Następnie, próba ratowania dzietności w Polsce, czyli 12 tysięcy złotych na drugie i kolejne dziecko między 12 a 36 miesiącem życia, w dużym skrócie, kolejny program socjalny ,za który zapłacimy wszyscy. 

I na sam koniec temat najobszerniejszy, czyli inwestycje. Czyli dużo gadania o zwiększeniu udziału służby zdrowia w PKB państwa, rozbudowa infrastruktury i wsparcie transportu, 500 tysięcy nowych miejsc pracy (znając życie większość z tych miejsc pracy to będą typowe urzędnicze stanowiska), “odbudowa” szkolnictwa, czy jak to nazwał rząd “wyrównanie szans” po COVID-19, ekologia i środowisko, oraz szeroko pojęta cyfryzacja Polski.

Jaka jest moja ocena tego, i jakie widzę problemy z tym całym nowym ładem?
Po pierwsze jest sporo zmian które robią za typową kiełbasę wyborczą jak na przykład darmowe leki dla emerytów, rozbudowa systemu 500+, czyli 12 tysięcy na drugie i kolejne dziecko oraz teoretyczne zmniejszenie podatków. W kwestii podatków, PiS idzie w stronę podatku progresywnego, w myśl idei sprawiedliwości społecznej, a nie sprawiedliwości. W dużym skrócie, jeżeli ktoś zarabia więcej, jest bogatszy, to takiego delikwenta trzeba wyrugować  do reszty społeczeństwa, bez patrzenia w jaki sposób zarobił te pieniądze, czy zarobił je uczciwie, ciężką pracą, czy też robił to nielegalnie lub bez poszanowania pracownika. Jednym słowem nasz rząd wrzuca wszystkie zamożniejsze osoby do jednego worka. W moim odczuciu powinno się tylko penalizować osoby które dorobiły się większego majątku w sposób nie uczciwy. Karanie ludzi za ich przedsiębiorczość i pracowitość jest według mnie niemoralne. Oczywiście znajdą się osoby nie zgadzające się ze mną, które uważają że ludzie bogaci to egoiści, ale czyż nie jest równie egoistyczne zabieranie komuś więcej tylko dlatego że więcej posiada? Istotnie jest to przejaw zazdrości, a nasz rząd próbuje uszczęśliwić tychże biedniejszych egoistów.

Partia pod szyldem PiSu zapomina chyba, że świat w samej swojej istocie nie jest równy i tym samym próba wyrównywania społeczeństwa, pozostaje tylko próbą, a cel, prawdopodobnie nigdy nie zostanie zrealizowany. Ktoś kiedyś dobrze powiedział że obecny rząd traktuje dorosłego obywatela jak dziecko. Odbierana jest wolność na rzecz bezpieczeństwa.

Oczywiście cele socjalizmu, nawet tego w wykonaniu polskim są szczytne: darmowa służba zdrowia, darmowe szkolnictwo, darmowe mieszkania i tak dalej, jedyny problem że na tym świecie nic nie jest za darmo i zawsze jest jakaś cena. W tym wypadku cena wolności i myślę że kryzysu w najbliższym czasie, o ile dalej to wszystko będzie szło w tym kierunku jaki został obrany. Bo nie mam złudzeń że nas, jako Polaków, nie stać na takie eksperymenty rządu. Co ciekawe dług publiczny według wyliczeń, tfu Unii Europejskiej jest już poza progiem 60%, według wyliczeń polskich jeszcze tego progu “nie udało się przekroczyć”. W ogóle sam temat długu publicznego na świecie jest dosyć ciekawy, ale to może kiedy indziej. 

Podsumowując, mam nadzieję że się mylę, ale nowy program rządu jest według mnie równia pochyłą do kryzysu ekonomicznego, jak i kryzysu samego społeczeństwa. Uczciwie pracujący ludzie będą z coraz większa skutecznością karani za pracę, a postawa roszczeniowa wśród beneficjentów programów socjalnych będzie z każdym rokiem się zwiększała i rosła w siłę. 

Co do samej nazwy artykuliska. Nie trzeba szukać daleko podobieństw obecnej partii rządzącej do rządów w czasach Polskiej Republiki Ludowej, partia ma ostatnie zdanie, fasadowa demokracja, wielkie społeczne projekty socjalne, media jako narzędzie propagandy sukcesu, podporządkowanie sądów, monopol na patriotyzm itd. 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *